Nie ukrywam, lipiec nie był łatwy. Chodzenie do lekarza, nowe leki, wyginanie kolan na wszystkie strony, uciążliwy ból, który ograniczał moje ruchy. Z pomocą przyszła zmiana aparatu, to ona dała mi nadzieję i nowy początek w fotografii. Wystartowałam z nowymi sesjami, do każdej wkładam wiele serca, a czasem nawet bólu podczas gimnastykowania się przed modelką w trudniejszych warunkach. Mimo wszystko kocham to robić, uwielbiam trzymać aparat w rękach. Każda klatka z aparatu i uśmiech na twarzy osoby, której pokazuję efekty to coś, co sprawia, że czuję się zadowolona z siebie, że brnę dalej w dziedzinę fotografii.
Ostatnie tygodnie to bieganie z sesji na sesje, wracanie do domu, siedzenie do późnej nocy i przerabianie zdjęć. Pomimo zmęczenia cieszę się z efektów ciężkiej pracy mojej i modelek.
Dziękuję wszystkim osobom, które dotychczas stanęły przed moim obiektywem za pomoc w nauce i dążeniu do perfekcji w tym co robię!
a teraz jeszcze kilka zdjęć